W nowym domu: Moreno
Morena wyciągnęlismy ze schroniska.
Pies jest ruiną psychiczną. Nie wiemy u kogo wcześniej przebywał.
Boi się nawet otwarcia puszki, ogólnie człowieka. Boi się zaufac ciągle jest czujny i niepewny co go moze spotkać. Opiekunka Morena poświęca mu każdą wolną chwile, głaszcze, przytula ,przemawia do niego. Pies jest kompletnie zaskoczony takim obrotem sprawy nie wie jak się ma zachować.
Już nie trzęsie się przy dotyku ale dotknięty znienacka kiedy nie spodziewa się tego - ucieka lub się kuli.
Macha ogonem do koleżanki wita się z nią rano kiedy wstanie jest już nieco żwawszy. Na dworze już coś zaczyna go interesować przynajmniej trawę wącha,
bo wczesniej nawet tego nie robił. Kompletnie nic go nie interesowało.Załatwia się na dworze, nie brudzi już w domu. Sam się nauczył.
Ale odruch lodówkowy ma prawidłowy.
Kupę robił z jakimis trocinami jakaś sieczka czy otręby plus glisty- to tak bez tabletek na odrobaczenie. Kaszle i ma szmery w sercu. Został już odrobaczony, był u weterynarza. Ma chore uszy i zapalenie spojówek, ma tez problemy z sercem.
Wszystkie zabiegi znosi cierpliwie a właściwie to zachowuje się tak jakby go ktoś w betonowe buty wsadził.
Obraz nędzy i rozpaczy. Nawet pani weterynarz była zdruzgotana jego widokiem. Dziewczyna opiekująca się psem przez rok pracowała na paluchu i jak mówi nie widziała jeszcze psa w takiej rozsypce psychicznej.
Ogólnie to wspaniały misiek spokojny poczciwy kochany. Taki do serca przytulić i kochac aż do śmierci.
Moreno jest już w nowym domu!!! Mieszka razem z naszym adopcyjnym Januszkiem i jest wreszcie szczęśliwy...








