W nowym domu: Zygmunt
Zygmunt- czyli "dok świętokrzyski".Zygmunta dostalismy "gratis" od handlarza. w założeniu miał być dogiem i potomkiem buahaha Hermesa i Haliny (co przyśpieszyło
jeszcze naszą decyzję o sterylizacji obojga)- tak przynajmniej twierdzil pan handlujący psami. Nie był Zygmuś potrzebny gdyż temu misiu zepsuło sie oczko.
I jako towar niepełnowartościowy tzw. brak, nie przedstawiał wiekszej wartości dla pana handlarza,tym bardziej ze jak każde stworzenie musiał byc karmiony i pojony co kosztuje.
Dali- to wzięliśmy w ten oto sposób wzięliśmy trzy zamortyzowane dogi, plus Zygmunta w cenie dubbingowej. Od razu było widac ze Zyzio nie tyle będzie dogiem...co "dokiem".
Z doga miał jedynie czarny kolor.Bał się całego świata, nie znał innego życia jak klatka. Oka nie udało się uratować ale znalazł Zygmunt wspaniały dom i jest w nim szczęśliwy.
Kupując psa w pseudohodowli każdy wcześniej czy później trafi na swojego "Zygmunta"...
Nasz Zyzio został ochrzczony "labladogiem".







